„Wrabiają mnie!” krzyknęłam, cofając się, aż dotknęłam plecami blatu kuchennego. „Proszę, uwierz mi! Spójrz na jej rozmowę na FaceTime z dziś rano! Zapytała mnie, czy już jadłam!”
„Przejrzeliśmy historię połączeń, zanim tu przyjechaliśmy, pani Velasco” – powiedział Miller, podchodząc. „Sophia Velasco zadzwoniła do pani, bo martwiła się o córkę, która nie odbierała telefonu przez cały ranek. Według Sophii, podczas tej rozmowy przyznała się pani do zatrucia ciasta w ramach zemsty za to, że Lucy wygłosiła obraźliwe uwagi na temat pani pochodzenia podczas rodzinnego obiadu w zeszłym tygodniu”.
Wyrachowane i bezwzględne okrucieństwo Sophii Velasco zaparło mi dech w piersiach. Nie próbowała mnie zabić tylko dlatego, że uznała mnie za niegodnego jej syna. Kiedy jej plan się nie powiódł i zagroził jej własnej rodzinie, nie wahała się ani chwili. Natychmiast zmieniła taktykę, wykorzystując swoje bogactwo, wpływy i nieskazitelną reputację, by przekształcić tę porażkę w idealną pułapkę, mającą mnie zniszczyć na zawsze.
„Proszę się odwrócić i położyć ręce za plecami” – rozkazał Miller.
„Czekaj! Gdzie jest Andrew? Rozmawiałaś z moim mężem?” – błagałam, a łzy oślepiały mnie, gdy zimna stal kajdanek zacisnęła się ciasno na moim lewym nadgarstku.
„Pan Velasco został poinformowany o stanie swojej siostry dwie godziny temu” – powiedział poważnie Miller, chwytając mnie za prawą rękę, żeby założyć drugie kajdanki. „Jest obecnie w szpitalu na Brooklynie, z matką”.
„Czy on… co on o mnie powiedział?” – wyjąkałam.
Miller zatrzymał się, poprawił uścisk na moim ramieniu i zaczął wyprowadzać mnie z kuchni. Spojrzał na mnie z mieszaniną litości i obrzydzenia.
Powiedział nam, żebyśmy zrobili wszystko, co konieczne. Powiedział, że zawsze wiedział, że masz ciemną stronę.
Odsłonięcie Ciernia:
Jazda na komisariat policji była istną burzą czerwonych i niebieskich świateł migających na mokrym nowojorskim asfalcie. Siedząc na tylnym siedzeniu radiowozu, z czołem przyciśniętym do zimnej szyby, odczuwałem intensywne poczucie ucisku. Zostałem oskarżony o usiłowanie zabójstwa Lucy Velasco. Gdyby Lucy miała umrzeć, byłoby to morderstwo pierwszego stopnia.
Nie miałem alibi. Dowody rzeczowe były przytłaczające. Sophia zaaranżowała to z chirurgiczną precyzją.
W pokoju przesłuchań powietrze było lodowate i cuchnęło stęchłą kawą i wybielaczem. Zostawili mnie samego na kilka godzin. Nadgarstki bolały mnie od kajdanek, a ja byłem przepełniony autentycznym cierpieniem.
Drzwi w końcu otworzyły się ze kliknięciem.
Spodziewałem się zobaczyć inspektora Millera. Spodziewałem się zobaczyć prawnika.
Wręcz przeciwnie, osoba, która przekroczyła próg, zaparła mi dech w piersiach.
To była Sophia.
Wciąż miała na sobie elegancki, skrojony wełniany płaszcz, włosy perfekcyjnie związane, a perły lśniły w ostrym świetle jarzeniówek na komisariacie. Nie wyglądała jak pogrążona w żałobie matka, której córka jest w śpiączce farmakologicznej. Wyglądała jak królowa wkraczająca na swój dwór.
Zamknęła za sobą ciężkie metalowe drzwi. Nie było przy niej detektywa. Przez lustro weneckie wiedziałem, że jest obserwowana, ale Sophia się tym nie przejmowała. Doskonale wiedziała, co robi.
Powoli podeszła do metalowego stołu i usiadła naprzeciwko mnie. Przez dłuższą chwilę wpatrywała się we mnie. Jej łagodne, eleganckie zachowanie całkowicie zniknęło. W jego miejsce pojawiło się zimne, gadzie spojrzenie, które przeszyło mnie na wskroś.
„Wyglądasz okropnie, Carmen” – powiedziała cichym, głębokim głosem.
„Potworze!” – warknęłam, pochylając się do przodu, na ile pozwalały kajdanki. „Próbowałeś mnie zabić. Wsypałeś cyjanek do tego ciasta, żeby się mnie pozbyć, i niechcący otrułeś własną córkę. Jak możesz spać w nocy? Jak możesz patrzeć na Andrew?”