Po raz pierwszy w tym tygodniu poczułem się pewnie.
„Zachowałem wszystko” – powiedziałem.
Wyciągi bankowe. Anulowane czeki. Dokumenty ubezpieczeniowe. Rachunki za leczenie. Wiadomości SMS. Dowód każdej płatności.
Dana w końcu się uśmiechnęła. „Dobrze. Wybrała niewłaściwą osobę, żeby kłamać na jej temat”.
Pięć dni później petycja dotarła.
Areszt tymczasowy.
Barbara Hutchkins kontra Derek Wyatt.
W dokumencie wymieniono zarzuty dotyczące niestabilności, zmienności emocjonalnej, niebezpiecznych warunków życia i nieodpowiedzialnego zachowania. Każde oskarżenie czytałem w milczeniu – nie dlatego, że było prawdziwe, ale dlatego, że język prawniczy potrafi sprawić, że kłamstwa brzmią wiarygodnie.
Dana przybyła wkrótce potem z teczką i skupionym wyrazem twarzy. Opisała wszystko punkt po punkcie – dochody, dokumentację szkolną, historię choroby, oświadczenia nauczycieli, zeznania sąsiadów i dowody konsekwentnego rodzicielstwa. Wszystko to stało się uporządkowaną teczką, mającą wykazać stabilność.
Na rozprawie wstępnej Barbara próbowała przedstawić się jako osoba stabilizująca sytuację. Dana natychmiast odpowiedziała dokumentami finansowymi, z których wynikało, że utrzymywałem ją przez lata. Sędzia szybko zauważył tę sprzeczność.
Jej wniosek o przyznanie opieki w nagłych wypadkach został odrzucony.
Ale nie zatrzymała się.
Barbara złożyła skargę do CPS, oskarżając mnie o zaniedbanie i krzywdę emocjonalną. Pracownik socjalny przyszedł do mojego domu, przeanalizował wszystko i porozmawiał z moją córką. Po obserwacji otoczenia i wysłuchaniu odpowiedzi córki, sprawa została zamknięta bez stwierdzenia znęcania się lub zaniedbania.
Kilka dni później odbyła się cała rozprawa sądowa.