Konflikt, który zniszczył trzy pokolenia w Goiás – 1976

Mariana nie mogła uwolnić się od poczucia winy.

Mariana zamieszkała w mieście ze swoją ciotką, siostrą Marii. Początkowo zawsze twierdziła, że ​​zabiła całą rodzinę, mimo że nie oddała ani jednego strzału. Lekarz podał jej środek uspokajający, ale przez długi czas pozostawała w stanie głębokiego szoku.

Z czasem przestała rozpamiętywać swoje poczucie winy, ale stała się niemal całkowicie milcząca. Siedziała godzinami na ganku, wpatrzona w ekran, z ręką na brzuchu, w którym rosło dziecko.

Ciotka próbowała namówić ją do jedzenia, odpoczynku i myślenia o przyszłości. Przypomniała jej, że musi o siebie dbać z powodu ciąży. Mariana zdawała się jej nie słyszeć.

Dla mieszkańców regionu życie stopniowo wracało do normy. Po kilku dniach dyskusje o tragedii ustąpiły miejsca rozmowom o suszy, cenach bydła i polityce. Jednak dla Mariany czas zatrzymał się w nocy z 14 na 15 stycznia.

Śmierć Mariany

2 lutego moja ciotka wyjechała wcześnie rano na zakupy do miasta. Zapowiedziała, że ​​wróci przed południem i poinformowała Marianę, że w lodówce jest jedzenie.

Po jego wyjściu młoda dziewczyna usiadła na chwilę na ganku. Potem poszła do pokoju, w którym przechowywano narzędzia i środki czystości. Zdjęła z górnej półki stare opakowanie trutki na szczury.

Wróciła do swojego pokoju, wlała zawartość do szklanki wody i wypiła ją. Potem położyła się na łóżku.

Po chwili zaczęła odczuwać silny ból. Mimo to nie wołała o pomoc. Wyjęła notes i drżącą ręką napisała krótką wiadomość:

„Nie mam już siły znosić tego poczucia winy. Wybacz mi.”

Kiedy ciotka wróciła do domu około południa, zastała Marianę nieprzytomną na łóżku. Obok niej leżała saszetka z trucizną i otwarty notatnik. Wezwali pomoc, ale dziewczyna nie żyła już od około godziny.

Pedro dowiedział się o tym bez łez. Siedząc na progu, wpatrywał się bezmyślnie w przestrzeń. W głębi duszy czuł, że jego siostra może nie być w stanie żyć z tym ciężarem winy.

Drugi pogrzeb i rozpad żyjącej rodziny

Na pogrzeb Mariany przybyło mniej osób niż na poprzednią ceremonię. Obecni byli Helena i jej mąż Pedro, wdowy po João i Carlosie oraz kilku sąsiadów.

Samobójstwo było wówczas tematem tabu, zwłaszcza w środowisku religijnym. Ceremonia była krótka i prosta.

Mariana została pochowana obok swojej matki. Na jej nagrobku widnieje napis:

„Mariana Pereira, 1957–1976. Spoczywaj w pokoju”.

Miała zaledwie 19 lat.

Pedro pogrąża się w rozpaczy

Po pogrzebie siostry Pedro wrócił na farmę i popadł w głęboką depresję. Przestał odpowiednio dbać o ziemię i zwierzęta. Zwierzęta hodowlane wymarły, niektóre padły, a ogród zwiędł. Dom był zagracony brudnymi naczyniami i ubraniami.

Pedro zaczął pić. Kupował butelki cachaçy w mieście i pił je samotnie na werandzie, czasami aż do utraty przytomności.

Helena odwiedzała go co tydzień. Przynosiła mu jedzenie, sprzątała dom i próbowała nakłonić brata do rozmowy. Jednak Pedro odmawiał jakiejkolwiek pomocy.

Pewnego dnia siostra powiedziała mu, że jeśli będzie tak żył, wkrótce umrze. Pedro odpowiedział, że to go nie obchodzi. Kiedy przypomniała mu, że jest ostatnim członkiem ich najbliższej rodziny, odparł:

„Właśnie dlatego. Zostałem tylko ja. Powinienem był umrzeć razem z nimi.”

Helena przytuliła brata, ale on nie odwzajemnił uścisku.

Krewni napastników pragną zemsty.

José i Miguel mieli braci. Młodsi bracia Joségo nazywali się Mário i Arnaldo, a brat Miguela miał na imię Severino.

Mężczyźni udali się na komisariat policji i zażądali ukarania winnych śmierci ich bliskich. Funkcjonariusz wyjaśnił, że José i Miguel włamali się do ich domu uzbrojeni, a rodzina Pereira działała w samoobronie.

Dla braci jednak czyny zmarłych miały niewielkie znaczenie. Liczyły się tylko więzy krwi i chęć zemsty. Zaczęli więc zbierać informacje na własną rękę.

Dowiedzieli się, że António, Maria, João i Carlos nie żyją, że Mariana popełniła samobójstwo i że z najbliższej rodziny pozostali tylko Helena i Pedro.

Helena mieszkała gdzie indziej z mężem. Pedro, samotny na odosobnionej farmie, pogrążył się w alkoholizmie i depresji. Stał się łatwym łupem.

Morderstwo Lurdes

Przez cały marzec Mário, Arnaldo i Severino planowali zemstę. Nie mieli zamiaru działać pochopnie. Chcieli, żeby rodzina Pereira cierpiała tak samo jak oni.

18 marca odwiedzili Lurdes, wdowę po Carlosie. Mieszkała w skromnym domu na obrzeżach Goiânii z trójką małych dzieci.

Tego wieczoru mężczyźni zapukali do drzwi. Lurdes, myśląc, że to tylko goście, otworzyła je. Napastnicy wpadli do środka.

Za poślubienie członka rodziny Pereira spotkała ją okrutna zemsta. Została zgwałcona na oczach dzieci, pobita, a następnie zamordowana. Według opisu obrażeń, odniosła 17 ran kłutych.

Dzieciom udało się uciec przez tylne okno i pobiegły do ​​domu sąsiada. Mężczyzna chwycił karabin i skierował się w stronę domu Lurdów, ale napastnicy już uciekli.

Carlinhos, Ju i Marcelo trafili do rodziny zastępczej. Nikt z ich rodziny nie był w stanie zaopiekować się całą trójką. Teresa z trudem utrzymywała własne dzieci, a Helena i jej mąż obawiali się, że oni również padną ofiarą przemocy.

Pedro postanawia czekać

Sąsiad poinformował Pedra o śmierci Lurdes. Mężczyzna siedział pijany na progu. Usłyszawszy wiadomość, skinął głową i powiedział:

– Po mnie też przyjdą.

Sąsiad namawiał go, żeby sprzedał farmę, wyprowadził się i zaczął życie od nowa. Pedro odmówił.

„Nie ucieknę. Jeśli będą chcieli mnie znaleźć, poczekam tutaj”.

Nie chciał już żyć. Był gotowy stawić czoła napastnikom, nawet jeśli oznaczało to jego własną śmierć.

Po zabójstwie Lurdes Helena wpadła w panikę. Ona i jej mąż szybko sprzedali farmę, zwierzęta i meble, po czym wyjechali. Plotka głosiła, że ​​udali się na południe, być może do Parany lub Santa Catariny. Planowali zmienić nazwisko i zacząć życie od nowa. Nigdy więcej nie skontaktowali się z miejscowymi.

Teresa zabrała ze sobą również Pedrinhę i Aninhę, a następnie odeszła w nocy. Prawdopodobnie pojechała do São Paulo. Od tego czasu nie utrzymywała kontaktu z byłymi sąsiadami.

Ostatnie przygotowania Pedra

Pedro został sam. Wiedział, że napastnicy w końcu się pojawią. Przestał pić na kilka dni. Oczyścił broń ojca i braci, kupił amunicję i wrócił do normalnego trybu życia, zarówno pod względem jedzenia, jak i spania.

Gdyby miał stoczyć jeszcze jedną bitwę, chciał być gotowy.

7 kwietnia 1976 roku, w środę po południu, niebo było zachmurzone i zapowiadano deszcz. Pedro od rana siedział na schodach przed domem ze strzelbą ojca na kolanach. Rewolwery miał przy pasie, a druga broń stała oparta o ścianę.

Nie czuł strachu. Towarzyszyło mu jedynie głębokie zmęczenie człowieka, który widział zbyt wiele i stracił zbyt wiele.

Najnowsza strzelanina

Około godziny 15:00 na drodze prowadzącej do farmy zajechał hałaśliwy, stary samochód. Mário, Arnaldo i Severino wysiedli. Nie próbowali się ukrywać. Chcieli, żeby Pedro wiedział, że jadą.

Zatrzymali się około pięćdziesięciu metrów od ganku. Mário zapytał, czy Pedro zabił jego brata.

Pedro spokojnie odpowiedział, że brat Mário włamał się do ich domu i brał udział w wydarzeniach, które kosztowały życie jego rodziców i braci.

Mário zapytał go, czy jego zdaniem to usprawiedliwia śmierć José.

„Nie” – odpowiedział Pedro. „Nic tego nie usprawiedliwia. Nic z tego nie powinno się wydarzyć. Ale się wydarzyło i teraz tu jesteśmy”.

Mário podniósł rewolwer i oznajmił, że zamierzają położyć kres tej sprawie.

Oddał pierwszy strzał, ale kula trafiła w ścianę domu. Pedro odpowiedział ogniem ze strzelby, raniąc Mário w ramię.

Arnaldo i Severino zaczęli strzelać. Pedro schował się za cegłami ganku. Przeładował broń, pochylił się i strzelił Severino prosto w serce.

Arnaldo próbował obejść dom dookoła. Pedro wyciągnął rewolwer i oddał trzy strzały. Jeden pocisk trafił napastnika w nogę. Arnaldo ukrył się za starym wozem konnym.

Mário uniósł rewolwer zdrową ręką i oddał kilka strzałów. Jedna z kul trafiła Pedra w ramię. Upadł na podłogę werandy.

Gdy usłyszał czyjeś kroki, chwycił drugi pistolet i strzelił do Mário, trafiając go w szyję.

Arnaldo wyłonił się zza wozu. Jedna z jego kul trafiła Pedra w klatkę piersiową, druga w brzuch. Pedro upadł na ziemię.

Arnaldo podszedł do niego i wycelował pistolet w jego skroń, mówiąc, że działa w imieniu swoich braci. Nacisnął spust, ale magazynek był pusty.

Pedro zdołał jedynie powiedzieć:

– Źle policzyłeś piłki.

Arnaldo porzucił broń i uciekł. Zabrał ze sobą ciężko rannego Mário. Mário zmarł w drodze. Severino leżał już martwy na dziedzińcu.

Śmierć ostatniego brata lub siostry

Pedro pozostał na ganku. Wpatrywał się w ciemne chmury i wspominał czasy, gdy rodzina była jeszcze szczęśliwa. Myślał o rodzicach, braciach, Marianie i wszystkich decyzjach, które mogły potoczyć się inaczej.

Zastanawiał się, co by się stało, gdyby jego ojciec był mniej surowy, gdyby Mariana wybrała innego mężczyznę i gdyby Ricardo nie zwrócił się ku przestępcom.

Ale nie było już żadnych „jeśli”. Nie pozostało nic poza krwią spływającą po deskach ganku, gdzie Pedro bawił się jako dziecko.

Zaczął padać deszcz. Krople spływały mu po twarzy, mieszając się ze łzami. Pedro umarł samotnie.

Następnego dnia sąsiad znalazł jego ciało na ganku, a ciało Severina na podwórku.

Policja rozpoczęła poszukiwania Arnalda. Zniknął z okolicy, a prawdopodobnie nawet z całego stanu. Pomimo licznych doniesień o jego miejscu pobytu, nigdy go nie odnaleziono.

Dalsza część artykułu znajduje się na następnej stronie. Reklama 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *