„Chciałam ci powiedzieć po ślubie” – powiedziała. „Nie przed. Chciałam spędzić z tobą idealny dzień”.
Łzy zamazywały jej twarz.
Potem jej głos stwardniał. „Myślą, że jesteś słaba. Niech sobie myślą. Myślą, że jesteś po prostu moją żoną. Nie wiedzą, że byłaś najlepszą analityczką kryminalistyczną, jaką Mason & Vale kiedykolwiek znało”.
To był pierwszy raz, kiedy się zaśmiałem po jego śmierci.
To brzmiało fałszywie.
Ale to było prawdziwe.
Evelyn i Victor stali się nieostrożni, bo myśleli, że ból mnie ogłupił.
Wysłali kwiaty bez kartki.
Wysłali lekarza, który stwierdził u mnie niestabilność emocjonalną.
Wysłali prawnika z dokumentami dającymi im kontrolę nad majątkiem Daniela „dla mojego bezpieczeństwa”.
Niczego nie podpisałam.
Victor powrócił ubrany w szary garnitur i z drapieżnym uśmiechem.
„Czy nadal udajesz, że jesteś ważna?” – zapytał.
W tym momencie już stał, jedną ręką trzymając laskę.
„Przebyłeś taki kawał drogi tylko po to, żeby obrazić skrzywdzoną kobietę?”
„Przyszedłem dać ci ostatnią szansę”. Położył czek na moim stole. „Dziesięć milionów. Zniknij”.
Spojrzałem na liczbę.
Potem w jego kierunku.
„Daniel był wart więcej”.
Victor zacisnął szczękę. „Daniel był słaby. Wybrał ciebie, i spójrz na wynik”.
Miałem ochotę rozwalić mu gębę laską.
Zamiast tego złożyłem czek raz, drugi raz i schowałem go do szuflady.
„Dziękuję” – powiedziałem.
“Ponieważ?”
„Za pokazanie, że się boisz”.
Ona się śmiała, ale jej oczy mrugały.
Czek zawierał numery rozliczeniowe, linki do kont firmowych i upoważnienie do podpisywania dokumentów od fikcyjnej firmy, o której już wspomniano w aktach Daniela.
Wybrali niewłaściwą wdowę.
Przez dwa tygodnie grałem, nie mogąc nic zrobić.
Pozwoliłem Evelyn powiedzieć dziennikarzom, że jestem „kruchy”.
Pozwoliłem Victorowi zwrócić się do sądu z wnioskiem o zamrożenie aktywów Daniela.
Pozwoliłam nawet jego prywatnemu detektywowi chodzić ze mną na fizjoterapię, na cmentarz, do apteki.
Nie zauważył agenta federalnego siedzącego w dwuosobowym samochodzie za nim.
Owen Rusk w końcu zabrał głos, gdy prokuratorzy zaproponowali mu ochronę.
Powiedział, że Victor wynajął go przez pośrednika. Rozkaz był prosty: staranować samochód Daniela na opustoszałej drodze po przyjęciu. Zabić Daniela. Zostawić mnie rannego na tyle, żebym wyglądał na tragiczną ofiarę, a nie świadka.
Jednak Owen dodał szczegół, który sparaliżował głównego prokuratora.
„Kobieta dopłaciła” – powiedział. „Matka. Powiedziała, że jeśli panna młoda też umrze, nikt nie będzie za nią tęsknił”.
Tej nocy stałem w deszczu przy grobie Daniela.
„Nie będę krzyczeć” – powiedziałem mu. „Nie będę błagać. Nie dam im tego”.
Błyskawica przecięła marmur.
“Pochowam ich godnie.”
Następnego ranka przyjąłem zaproszenie Evelyn na prywatne spotkanie rodzinne w Voss Tower.
Myślał, że się poddam.
Obrączkę ślubną Daniela nosiłam na łańcuszku pod czarną sukienką.
I urządzenie rejestrujące pod szyją.
Część 3
Wieża Vossa wznosiła się na pięćdziesiąt siedem pięter ze szkła, stali i arogancji.
Evelyn czekała w sali konferencyjnej z Victorem i trzema prawnikami z firmy. Wydawała się usatysfakcjonowana, niczym królowa obserwująca klęczącego sługę.
„Podjąłeś właściwą decyzję” – powiedział.
“Jeszcze tego nie zrobiłem.”
Victor serwował whisky o dziesiątej rano. „Wciąż jest tak samo spektakularnie, jak zawsze”.
Położyłem kompromitujący dokument Daniela na stole.
Pokój się zmienił.
Najpierw zniknął uśmiech Evelyn.
Victor spojrzał na nią, a potem na mnie. „Gdzie to znalazłeś?”
“Mój mąż.”
„Daniel był zdezorientowany”.
„Nie” – powiedziałem. „Daniel był odważny”.
Prawnik wstał. „Pani Voss, radzę pani nie drążyć tej sprawy…”
„Mara” – poprawiłam. „Nazywam się Mara Ellison-Voss. I posiadam akcje z prawem głosu Daniela”.
Victor parsknął suchym śmiechem. „Dopiero gdy sprawa spadkowa zostanie uregulowana”.
„Sytuacja poprawiła się wczoraj”.
Szklanka zamarzła mu w połowie ust.
Otworzyłem teczkę i położyłem kopie na stole. Nakaz sądowy. Przeniesienie majątku. Nakaz nadzwyczajny. Federalne zawiadomienie o zabezpieczeniu.
„Wniosłem również powództwo pochodne w imieniu akcjonariuszy” – powiedziałem. „I przedstawił dowody oszustwa, przekupstwa, zastraszania świadków, prania pieniędzy i spisku mającego na celu popełnienie morderstwa”.
Evelyn powoli wstała. „Jesteś głupią dziewczyną”.
Spotkałem się z jego wzrokiem. „To zdanie brzmiało lepiej, kiedy leżałem w szpitalu”.
Victor pospiesznie ruszył w stronę wejścia.
Drzwi do sali konferencyjnej się otworzyły.
Weszli agenci federalni.
Za nimi podążali dwaj inspektorzy, prokurator i Owen Rusk, w kajdankach.
Victor cofnął się. „To szaleństwo”.
Owen wskazał na niego. „To on”.