Część 1:
Deszcz przemakał jej ubranie, gdy stała pod hotelową markizą. „Proszę pana… czy potrzebuje pan pomocy? Mogę wykonać każdą pracę – moje dziecko nic nie jadło” – powiedziała cicho, mocno przytulając śpiące niemowlę do piersi.
O mało co nie przeszedłem obok niej nie zauważając jej.
Potem podniosła głowę.
Wszystko zamarzło.
„Lena?”
Jej usta drżały. Siniak ocieniał jedną stronę jej twarzy. Jej włosy były nierówno przycięte, a pełna wdzięku kobieta, którą kiedyś znałem, wyglądała, jakby ukradziono jej lata.