CZĘŚĆ 2
O zachodzie słońca Vivian Mercer była upojona własnym zwycięstwem.
Z kamer monitoringu w moim biurze obserwowałem, jak przechadza się po holu niczym królowa. Claire filmowała się przy krytym wodospadzie.
„Weekend bez wiejskiej panny młodej” – śpiewała Claire do telefonu. „Wreszcie spokój”.
Daniel stał za nimi i słabo się uśmiechał.
Pan Han postawił herbatę na moim biurku. „Chcesz, żebym je usunął?”
“Jeszcze nie.”
Z mojego biura roztaczał się widok na cały ośrodek. Ciemne drewno. Widok na ocean. Ściana nagród. Na środkowej półce leżał oprawiony kontrakt, którego Vivian nigdy nie miała ochoty czytać: Projekt Renowacji Zatoki Lotosu, finansowany i prawnie kontrolowany przez Arden Hospitality Group.
Moja firma.
Nie Daniela.
Kopalnia.
Trzy lata wcześniej Lotus Bay zbankrutowało. Byłam cichą kobietą w cywilu, która odbudowała jego finanse, renegocjowała długi, ujawniła dwóch skorumpowanych dostawców i przekształciła opuszczony ośrodek plażowy w najbardziej dochodowy prywatny kurort na wybrzeżu.
Mercerowie wiedzieli, że pracuję w „finansach”. Założyli, że chodzi o arkusze kalkulacyjne w jakimś narożnym biurze należącym do kogoś ważnego.
Nigdy nie wyobrażali sobie, że jestem kimś ważnym.
O ósmej rodzina weszła do Pawilonu Prezydenckiego. Vivian zachwyciła się widokiem basenu z widokiem na ocean, jedwabną pościelą, wieżą szampana i prywatnym szefem kuchni.
„Widzisz?” – powiedziała Danielowi. „Na to zasługują prawdziwe rodziny”.
Claire opublikowała kolejny film. „Kiedy pozbędziesz się negatywnej energii, nadejdą błogosławieństwa”.
Zapisałam to.
Następnie otworzyłem folder oznaczony jako MERCER.
Vivian uważała okrucieństwo za siłę. Ale to chciwość nią kierowała.
Przez dwa lata wykorzystywała dostęp Daniela do mojego laptopa, żeby kraść drobne poufne informacje: nazwy dostawców, dane kontaktowe inwestorów, budżety remontów. Przekazywała je firmie budowlanej swojego brata, która następnie składała zawyżone oferty mojej firmie pod fałszywymi nazwami.
Podejrzewałem to od miesięcy.
Dowód miałem przez kilka tygodni.
E-maile. Przelewy bankowe. Fałszywe faktury. Nagrane rozmowy. Podpisane oświadczenie od ich księgowego, które zwinęło się w momencie, gdy skontaktował się z nim mój zespół prawny.
Daniel też nie był niewinny. Przesłał mi dokumenty z mojego biura, udając, że mnie kocha.
Moja prawniczka, Elise Grant, przybyła o dziewiątej w czarnym garniturze i jeszcze szykowniejszych obcasach.
„Jesteś pewien?” zapytała.
Oglądałem na monitorze, jak Daniel wznosi toast za swoją matkę.
„Patrzyłem, jak zostawiają mnie na zewnątrz.”
Elise skinęła głową. „W takim razie kontynuujemy.”
Następnego ranka przy śniadaniu Vivian wydawała polecenia służbie, jakby była sługami stworzonymi dla jej rozrywki.
„Ta kawa jest zimna” – warknęła.
Kelner skłonił się. „Przepraszam, pani Mercer.”
Uśmiechnęła się ironicznie. „Przynajmniej ktoś tu rozumie klasę społeczną”.
Pięć minut później wszedłem do restauracji.
Rozmowy ucichły. Pracownicy się odwrócili. Jeden po drugim, witali mnie.
„Dzień dobry, pani Arden.”
Vivian zamarła z kubkiem w połowie drogi do ust.
Daniel zbladł.
Claire przestała nagrywać.
Spokojnie podszedłem do ich stolika.Patio, trawnik i ogród
„Podoba ci się pobyt w ośrodku?” zapytałem.
Vivian otrząsnęła się pierwsza. „Co tu robisz?”
„Pracuję tutaj.”
Claire zaśmiała się nerwowo. „Jako kto, sprzątaczka?”
W restauracji zapadła cisza.
Pan Han stanął obok mnie.
„Pani Arden jest główną właścicielką Lotus Bay Resort” – powiedział. „I przewodniczącą Arden Hospitality Group”.
Twarz Vivian stwardniała.
Daniel szybko wstał. „Maya, porozmawiajmy na osobności”.
„Nie” – powiedziałem. „Miałeś swoją szansę przy bramce”.
Otworzył usta. Nie wydobył z siebie ani jednego słowa. Sofy i fotele
Vivian rzuciła serwetkę na stół. „To dopiero przedstawienie. Wżeniłeś się w naszą rodzinę. Nie zapomnij, gdzie twoje miejsce”.
Podszedłem bliżej.
„Właśnie w tym tkwi problem, Vivian. Nigdy nie znałaś mojego miejsca.”