Miała zaledwie pięć lat, a już prawie niemożliwe było dla niej usiedzenie w miejscu.
Ubrana w falbaniasty trykot Elizabeth Corwin emanowała energią, której jej zajęcia taneczne zdawały się nie być w stanie okiełznać. Wokół niej kilkanaście małych dziewczynek pozowało jak porcelanowe laleczki.
Tymczasem Elżbieta wierciła się, kołysała i kręciła, aż w końcu jej nauczycielka dała za wygraną.
Po prostu nie mogła usiedzieć w miejscu.
Wielu rodziców uznałoby takie zachowanie za problem z dyscypliną. Jego rodzice postrzegali je raczej jako wskazówkę.
Zabrali ją z lekcji tańca i zapisali na gimnastykę.
Od tego momentu Elizabeth „Liz” Corwin stała się prawdziwym żywiołem.
Dziecko przyciągane przez wyzwania
Liz wspinała się na drzewa, aż jej dłonie zrobiły się blade, grała w piłkę nożną z chłopakami i ciągle szukała nowych wyzwań.
Dorastając, zamieniła drążki do zabawy na linki bungee, a następnie ziemię na niebo, gdy odkryła spadochroniarstwo.
Ona nie była typem osoby, która pyta:
„Czy to bezpieczne?”
Ona naprawdę pytała:
“Czy to możliwe?”
W Oak Park w stanie Illinois obserwowała, jak jej starszy brat wyjeżdża na studia i dołącza do programu szkolenia oficerów Rezerwy Armii Stanów Zjednoczonych.
Został pilotem helikoptera i dwukrotnie służył w Iraku.
Inni czuliby tylko strach.
Liz ze swojej strony widziała w tym źródło inspiracji.
Jeśli jej brat potrafił latać w obliczu niebezpieczeństwa, dlaczego ona nie mogła tego zrobić również?
Decyzja podjęta na uniwersytecie
Kiedy rozpoczęła studia na Uniwersytecie Vanderbilt, Liz pierwszego wieczoru usiadła w swoim pokoju i zadała sobie pytanie, które zadecydowało o całej jej karierze:
„Co jest najbardziej nieprawdopodobną rzeczą, jaką mógłbym osiągnąć?”
Odpowiedź szybko stała się jasna:
do przyłączenia się do programu ROTC Marynarki Wojennej USA.
Potem przyszła kolej na szkołę lotniczą i myśliwce.
Spotkanie w ramach lotnictwa morskiego
Podczas programu o śmigłowcach marynarki wojennej w San Diego Liz poznała Michaela Tremela, studenta Akademii Marynarki Wojennej o uważnym spojrzeniu i powściągliwym usposobieniu.
Zaprzyjaźnili się, wymieniali się historiami i żartami pełnymi rywalizacji.
Dwa lata później spotkali się ponownie w szkole lotniczej w Pensacoli na Florydzie.
Tym razem coś innego zaczęło się między nimi dziać.
Nie zakochali się podczas romantycznej randki ani na plaży.
Ich związek rozpoczął się w trakcie jednego z najbardziej wymagających programów szkoleniowych na świecie.
Wspólnie uczyli się procedur awaryjnych i wzajemnie motywowali się do znoszenia ciągłej presji, surowych ocen i konkurencji w szkole lotniczej.
Nie było miejsca na błąd.
Ale teraz znalazło się miejsce dla nich obojga.
Ślub w trakcie szkolenia
13 maja 2006 roku, gdy byli w połowie szkolenia na myśliwca, Liz i Michael wzięli ślub.
Ich miesiąc miodowy nie był długi.
Po wymianie obrączek ślubnych ponownie założyli buty do lotu i niemal natychmiast wrócili do kokpitu.
Ich marzenie powstawało równolegle.
Joga jako narzędzie do mistrzostwa
Jednakże presja była stała.
Liz musiała sprostać wymaganiom perfekcji, rywalizacji i konieczności ciągłego udowadniania swojej wartości w świecie zdominowanym w dużej mierze przez mężczyzn.
Aby uspokoić natłok myśli, znalazła nieoczekiwane schronienie:
Joga.
Nie chodziło tylko o elastyczność.
Tam dowiedziała się, jak ważne jest kontrolowanie oddechu, koncentracja i umiejętność spowolnienia akcji serca, gdy świat wokół zdawał się krzyczeć.
Zrozumiała, że panika to luksus, na który nie może sobie pozwolić.
Z drugiej strony spokój można ćwiczyć jak mięsień.
Złote skrzydła zdobyte razem
W lutym 2007 roku w hangarze w Meridian w stanie Missisipi odbyła się ceremonia kwalifikacyjna.
Podporucznik Elizabeth Corwin Tremel, lat 24, i podporucznik Michael Tremel, lat 25, stali obok siebie.
W tym samym czasie do ich mundurów przypięto złote skrzydła lotnictwa morskiego.
Mąż i żona jednocześnie zostali pilotami myśliwców w Marynarce Wojennej Stanów Zjednoczonych.
Ten sam oddech, ta sama chwila i ten sam sen.
Za sterami F/A-18E Super Hornet
Następnie Liz dołączyła do 105. Eskadry Myśliwców Uderzeniowych, nazywanej „Rewolwerowcami”.
Pilotowała samolot F/A-18E Super Hornet z bazy lotniczej marynarki wojennej Oceana w Wirginii.
Samolot ten był potężną i wymagającą maszyną.
Liz nauczyła się to kontrolować.
W lipcu 2013 r. jego eskadra została wysłana na pokład lotniskowca USS Harry S. Truman w ramach operacji Enduring Freedom.
Przez dziewięć wyczerpujących miesięcy startowała z pokładu statku i wykonywała misje bojowe nad Afganistanem.
Była wtedy jedną z nielicznych kobiet w Marynarce Wojennej Stanów Zjednoczonych zajmujących takie stanowisko.
Jedno z najtrudniejszych lądowań na świecie
Lądowanie na lotniskowcu to ćwiczenie łączące w sobie grozę i precyzję.
Samolot zbliża się do krótkiego, mobilnego pasa startowego narażonego na ruchy morza z prędkością około 240 kilometrów na godzinę.
Cztery liny zabezpieczające rozciągnięte są wzdłuż pokładu tak, aby hak znajdujący się z tyłu samolotu mógł złapać jedną z nich.
Gdy pilot straci kontakt ze wszystkimi linkami, musi natychmiast zwiększyć przepustnicę i ponownie wystartować.
W żargonie lotnictwa morskiego pomyślne wykonanie manewru oznacza „podpięcie liny”.
Wielu pilotów uważa to ćwiczenie za jedno z najtrudniejszych zadań w swoim zawodzie.
Liz uświadomiła to sobie po raz kolejny.
W ciemności, w złą pogodę i czasami, gdy w jego ciele wciąż obecna jest adrenalina walki.