W domu António Pereiry jego słowo było prawem. Nikt nie śmiał go kwestionować. Ten człowiek dorastał w tej części Goiás, odziedziczył ziemię po ojcu i miał zamiar przekazać ją kiedyś swoim dzieciom. W pracy słynął z uczciwości. Płacił dobrze swoim nielicznym pracownikom, ale pozostawał bezkompromisowy wobec własnej rodziny.
Dla Antónia istniały tylko dwie możliwości: mieć rację albo się mylić. Nie wierzył w półśrodki, negocjacje ani długie dyskusje. Jego żona, 54-letnia Maria Pereira, była jego przeciwieństwem niemal pod każdym względem. Spokojna i ciepła, zawsze starała się łagodzić konflikty, zanim się zaognią.
To ona uspokajała męża, gdy ten wpadał w złość na dzieci. To ona pocieszała je również, gdy ojciec był zbyt surowy. Mimo to nigdy otwarcie mu się nie sprzeciwiała, zwłaszcza publicznie. W tamtych czasach i w tamtym społeczeństwie mężczyzna był uważany za głowę rodziny, a od żony oczekiwano, że będzie go wspierać, nawet gdy nie zgadzała się z jego decyzjami.
Rodzina Pereira
António i Maria mieli pięcioro dzieci: trzech chłopców i dwie dziewczynki. Każde z nich miało inną osobowość, inne marzenia i własne obawy o przyszłość.
João – najstarszy syn i prawa ręka ojca
Najstarszy, João, miał 32 lata. Pod wieloma względami przypominał ojca. Poważny, zdyscyplinowany i pracowity, wstawał przed świtem, aby zająć się bydłem. Był od ośmiu lat żonaty z Teresą, młodą kobietą z sąsiedniej farmy, którą poznał na lokalnym festiwalu.
Para miała dwoje dzieci: sześcioletnią Pedrinhę i czteroletnią Aninhę. João był najbliższym współpracownikiem ojca, podejmując decyzje dotyczące hodowli zwierząt, uprawy i sprzedaży. António ufał mu całkowicie.
Carlos – człowiek pełen planów
Kolejnym synem był 29-letni Carlos. W przeciwieństwie do starszego brata, był bardziej ekstrawertyczny, często się śmiał i lubił rozmawiać z ludźmi. Jednak w pracy był równie oddany jak João.
Był żonaty w Lurdes od siedmiu lat. Mieli troje dzieci: sześcioletniego Carlinhosa, czteroletniego Ju i rocznego Marcela. Carlos marzył o rozbudowie rodzinnego gospodarstwa, zakupie większej ilości ziemi i dalszym rozwoju firmy.
Helena – spokojna i wyrozumiała
Pierwsza córka pary Pereira, Helena, miała 26 lat. Cztery lata wcześniej wyszła za mąż za Fernanda, młodego mężczyznę mieszkającego na farmie około piętnastu kilometrów stąd. Ich małżeństwo było spokojne i harmonijne.
Helena odziedziczyła charakter po matce. Cierpliwa i troskliwa, zawsze starała się łagodzić konflikty rodzinne. Nie miała jeszcze dzieci, choć bardzo za nimi tęskniła. W każdy weekend odwiedzała rodziców, pomagała matce w pracach domowych i spędzała czas z rodzeństwem.
Pedro – cichy obserwator
Pedro miał 23 lata i był najbardziej introwertycznym z rodzeństwa Pereiry. Mówił niewiele, ale jeśli już, to zazwyczaj po to, by powiedzieć coś ważnego. Pracował na farmie z braćmi, ale często szukał samotności. Dużo czytał i rozmyślał.
António uważał, że jego syn jest zbyt rozproszony i powinien skupić się bardziej na pracy. Mimo to bardzo go lubił. Pedro był singlem i nigdy nie był w poważnym związku. Twierdził, że jeszcze nie spotkał odpowiedniej osoby.
Mariana – dziewczyna, która marzyła o innym życiu
Najmłodsza, Mariana, mająca 19 lat, różniła się od swoich braci i sióstr. Marzycielka, była też nienasycona i buntownicza. Nie chciała wieść życia innych kobiet. Nie miała zamiaru wychodzić za mąż w młodym wieku ani spędzać życia na farmie, gotując, piorąc i wychowując dzieci.
Marzyła o osiedleniu się w dużym mieście, studiowaniu i zostaniu nauczycielką. Chciała zwiedzać świat i żyć inaczej niż kobiety z poprzednich pokoleń.
Jej ojciec nie tolerował takich planów. Uważał, że kobieta powinna wyjść za mąż, prowadzić dom i mieć dzieci. Edukacja, kariera i niezależność były dla niego jedynie fantazjami miejskimi, na które nie było miejsca w życiu jego rodziny.
Mariana i António regularnie się o to kłócili. Ona próbowała to przedyskutować, on odmawiał. Ona nalegała, on podnosił głos. Mariana próbowała ich pogodzić, ale żadne z nich nie chciało ustąpić.
Nieznajomy z Minas Gerais
W połowie 1975 roku Mariana poznała Ricardo Silvę. To właśnie wtedy prosty konflikt rodzinny zaczął przeradzać się w nieuniknioną tragedię.
Ricardo nie pochodził z tych okolic. Przybył do Goiânii około sześć miesięcy wcześniej z małego miasteczka niedaleko Uberlândii w stanie Minas Gerais. Nikt nie wiedział wiele o jego przeszłości. W tej małej, wyspiarskiej społeczności jego brak więzi rodzinnych i lokalnych od razu wzbudził podejrzenia.
Mężczyzna zeznał, że przyjechał szukać pracy po tym, jak cała jego rodzina zginęła w wypadku samochodowym. Twierdził, że chce zacząć wszystko od nowa. Jednak niektóre elementy jego opowieści wydawały się nieprawdopodobne.
Ricardo pił dużo, był kłótliwy i miał dużą bliznę po lewej stronie twarzy, biegnącą od skroni do brody. Zawsze podawał inne wyjaśnienie jej pochodzenia. Czasami mówił o wypadku w pracy, innym razem o bójce w barze, a czasem o wypadku motocyklowym.
Podejmował się dorywczych prac jako robotnik rolny. Czasami pracował na farmach, czasami na budowach w mieście. Zdarzało się też, że tygodniami nic nie robił, spędzając dni na piciu i grze w bilard.
Mieszkał w małym pokoju na tyłach taniego pensjonatu w centrum Goiânia. Dzielił łazienkę z pięcioma innymi osobami. Jadł tylko wtedy, gdy miał pieniądze. Jego życie było niestabilne i pozbawione perspektyw.
Początek zakazanego uczucia
Mariana poznała Ricarda w sobotnie popołudnie na targu w czerwcu 1975 roku. Przyjechała do miasta z matką, żeby kupić materiał. W pewnym momencie usiadła, żeby napić się wody kokosowej.
Ricardo był w pobliskim barze. Kiedy ją zauważył, podszedł i nawiązał rozmowę. Mariana uznała go za intrygującego. Różnił się od chłopaków z okolicznych farm. Sposób, w jaki mówił, sugerował, że widział jakieś dzikie stworzenia i przeżył dokładnie takie przygody, o jakich ona mogła tylko pomarzyć.
Opowiadał o Minas Gerais, miejscach, które odwiedzał, i pracach, które wykonywał. Mariana mówiła o swoim pragnieniu wyjazdu i trudnościach, jakie napotkała, integrując się z życiem, jakie zaplanowała dla niej rodzina.
Umówili się na kolejne spotkanie na targu. Wkrótce zaczęli spotykać się potajemnie, z dala od rodzin. Spotykali się nad rzeką, w miejscu otoczonym gęstym lasem lub na mało uczęszczanych ścieżkach znanych tylko miejscowym.
Czasami Ricardo przychodził nocą na farmę Pereiry, a Mariana wymykała się, gdy wszyscy już spali. Rozmawiali godzinami i snuli wspólne plany na przyszłość.
Mariana zakochała się szaleńczo. Ricardo był pierwszym mężczyzną, który okazał jej takie zainteresowanie. Postrzegała go również jako outsidera, zmagającego się, podobnie jak ona, z narzucanymi mu oczekiwaniami. Wierzyła, że razem uda im się uciec od życia, które ją przytłaczało.
Przeszłość, o której Mariana nie miała pojęcia
Młoda kobieta nie zdawała sobie sprawy z mrocznej strony Ricarda. Jego problemy nie ograniczały się do alkoholu i bójek. W Minas Gerais obracał się w towarzystwie niebezpiecznych ludzi. Grał w hazard, zaciągał długi u lichwiarzy, dopuszczał się drobnych kradzieży i wdawał się w bójki, czasami wysyłając ludzi do szpitala.
Blizna na jego twarzy była wynikiem walki z mężczyzną, któremu był winien pieniądze. Napastnik dźgnął go nożem, rozcinając mu twarz. Ricardo omal nie stracił życia. Kiedy doszedł do siebie, dług nadal był niezapłacony. Uciekł więc do Goiás, nie po to, by zacząć nowe życie, ale by uciec przed tymi, którzy domagali się tego, co im się należało.
Dla Mariany pozostał człowiekiem niezrozumianym, ofiarą niesprawiedliwości świata. Wierzyła, że zasługuje na drugą szansę i chciała mu ją dać.
Plany ucieczki dla dwojga
Mijały miesiące: czerwiec, lipiec i sierpień. Ricardo zapewnił ich, że zaoszczędzi pieniądze, znajdzie stabilną pracę, a potem razem przeprowadzą się do São Paulo. Tam Mariana rozpocznie studia i zostanie nauczycielką, a on obiecał, że będzie uczciwie pracował i zbuduje im dom.
Były to piękne projekty, nawet jeśli od początku brakowało im prawdziwych fundamentów.
We wrześniu Maria zauważyła zmianę w zachowaniu córki. Mariana stała się rozproszona i wycofana. Zaczęła też wymykać się nocą, myśląc, że jest sama.
Pewnego wieczoru Maria poszła za nią. Zobaczyła, jak spotyka Ricarda nad rzeką. Zobaczyła, jak się całują. Od razu poczuła się nieswojo. Znała takich mężczyzn i obawiała się, że ten związek może spowodować poważne problemy dla rodziny.
Nie powiedziała jednak od razu mężowi. Najpierw zwierzyła się córce. Kiedy zostały same w kuchni, zapytała córkę, czy Mariana z kimś się spotyka.
Dziewczyna początkowo zaprzeczała, ale matka nalegała. W końcu Mariana opowiedziała jej wszystko: o Ricardo, ich tajnych spotkaniach i planach ucieczki. Błagała ojca, żeby się o tym nie dowiedział.
Maria znalazła się w sytuacji bez wyjścia. Z jednej strony widziała, że jej córka jest zakochana, ale z drugiej, znając temperament męża, wiedziała, że prędzej czy później prawda wyjdzie na jaw.
Poprosiła Marianę, żeby przestała spotykać się z Ricardem, przynajmniej na jakiś czas. Próbowała przekonać ją, że jeśli on jest naprawdę poważny, może spróbować porozmawiać z ojcem później. Ale Mariana nie chciała czekać.
António odkrywa prawdę
Pod koniec września António dowiedział się o romansie córki w najgorszy z możliwych sposobów. Pojechał do miasta sprzedać bydło. Przed powrotem do domu zatrzymał się w barze na piwo.
Podsłuchał rozmowę dwóch mężczyzn. Jeden żartował, że Ricardo spotyka się z śliczną córką Pereiry. Drugi twierdził, że sprawy źle się skończą, gdy stary Pereira się o tym dowie.
António pozostał nieruchomy. Nie zadawał pytań. Zapłacił i odszedł. Jego gniew narastał z każdym kilometrem dzielącym go od domu.
Kiedy przybył, rodzina siedziała już przy stole. Wszedł do kuchni, spojrzał na Marianę i zapytał spokojnym, cichym głosem:
– Kim jest Ricardo?
W pokoju zapadła ciężka cisza. Mariana zbladła, Maria zamknęła oczy, a pozostali przestali jeść.
António powtórzył pytanie. Jego żona próbowała odłożyć rozmowę, ale kategorycznie odmówił. Zapytał córkę, czy potajemnie spotyka się z mężczyzną, którego nie zna.
Mariana nie mogła kłamać, patrząc mu w oczy. Spuściła głowę i powiedziała:
– Kocham go, tato.
Na te słowa António stracił panowanie nad sobą. Złapał córkę za ramię, ściągnął ją z krzesła i zaczął krzyczeć, że jest zakochana w nieznajomym. Potem uderzył ją w twarz.
Maria próbowała powstrzymać męża, ale ją odepchnął. João i Carlos również wstali, ale ich ojciec nadal krzyczał, że Mariana nigdy więcej nie zobaczy Ricarda.
Pedro i jego matka zaprowadzili zapłakaną dziewczynkę do jej pokoju. Tej samej nocy António zamknął drzwi na kłódkę od zewnątrz.
Dom przekształcony w więzienie
W kolejnych dniach dom Pereiry przypominał cichą strefę wojny. Mariana pozostała zamknięta w swoim pokoju, a do łazienki mogła chodzić tylko pod nadzorem matki. Ojciec traktował ją tak, jakby już nie istniała.
Maria przyniosła córce jedzenie i próbowała ją pocieszyć. Mariana prawie nie jadła. Płakała i godzinami patrzyła w okno.
Helena przybyła do domu rodziców i próbowała przekonać ojca do okazania litości. António odpowiedział po prostu, że jego córka go okłamała i że będzie musiała ponieść konsekwencje.
Kiedy Ricardo dowiedział się o uwięzieniu Mariany, udał się na farmę i poprosił o rozmowę z jej ojcem. Spotkał João przy bramie.
Najstarszy syn Pereiry odpędził go, ostrzegając, że jeśli zrobi to jeszcze raz, rodzina nie zadowoli się pustymi słowami. Ricardo nalegał, prosząc o pięć minut na rozmowę z Marianą. João powtórzył polecenie, tym razem trzymając rękę na rewolwerze, który nosił u pasa.
Ricardo odszedł, ale się nie poddał. Próbował wysyłać jej wiadomości przez znajomych z miasta i kontaktować się z Marią na targu. Jednak jej rodzina zerwała z nią wszelkie kontakty.
Mijały tygodnie. Nadszedł październik, potem listopad, a potem grudzień. Mariana pozostała zamknięta w domu. Schudła, a jej dawny blask zniknął. Matka błagała męża, żeby wypuścił córkę, choćby tylko na dziedziniec. António pozostał niewzruszony.
Ciąża Mariany
3 stycznia 1976 roku sytuacja znów się zmieniła. Od około dwóch tygodni Mariana podejrzewała, że spóźnia jej się miesiączka. W końcu zadzwoniła do matki i drżącym głosem powiedziała:
– Mamo, chyba jestem w ciąży.
Maria poczuła, że jej świat się wali. Wiedziała, że reakcja męża będzie jeszcze bardziej gwałtowna niż wcześniej. Mocno przytuliła córkę i razem zaczęli płakać.
Następnego dnia wymyśliła pretekst, żeby zabrać Marianę do miasta. Poszli do starszego lekarza, który miał gabinet na tyłach apteki. Badanie potwierdziło, że młoda dziewczyna była w ciąży od około dwóch miesięcy.
Po powrocie Maria nie wiedziała, co robić. Wiedziała, że musi powiedzieć mężowi prawdę, ale próbowała zyskać na czasie.
Mariana błagała, żeby pozwolono jej przekazać Ricardowi nowinę. Jej matka odmówiła, obawiając się reakcji męża i Ricarda.
Młoda dziewczyna znalazła jednak inne rozwiązanie. Poprosiła swoją 14-letnią kuzynkę, Ritinhę, o dostarczenie mężczyźnie krótkiego listu. Nastolatka, nieświadoma powagi sytuacji, zgodziła się jej pomóc.
W swojej wiadomości Mariana napisała, że jest w ciąży, że jej ojciec absolutnie nie może się o tym dowiedzieć i że Ricardo musi nakazać jej opuszczenie domu.
Kiedy Ricardo otrzymał list trzy dni później, wpadł w panikę. Nie miał pieniędzy, stałej pracy ani miejsca zamieszkania. Co gorsza, miał urodzić dziecko dziewczynie, której rodzina otwarcie mu groziła. Tej nocy ostro pił, desperacko szukając rozwiązania.
Nowy wybuch przemocy
8 stycznia Maria oznajmiła mężowi, że jego córka jest w ciąży. António milczał przez długi czas, po czym wybuchnął gniewem.
Wbiegł po schodach, zerwał kłódkę z drzwi i wyciągnął Marianę z pokoju. Na oczach rodziny pobił ją, krzycząc, że zhańbiła rodzinę Pereira.
João i Carlos próbowali go powstrzymać. W końcu Pedro zdołał wyrwać siostrę z rąk ojca i sprowadzić ją z powrotem do pokoju. Helena płakała i błagała ojca, żeby przestał.
Tego wieczoru António oznajmił, że Mariana urodzi dziecko i że rodzina powierzy je komuś innemu. Mariana miała zostać w domu i pracować do końca życia, aby odpokutować hańbę, jaką sprowadziła na rodzinę. Zapowiedział również, że sam zabije Ricarda, jeśli ten pojawi się na farmie.
Mariana słyszała wszystko. Zrozumiała, że nie przekona ojca i że po porodzie straci dziecko. Postanowiła, że jedynym rozwiązaniem będzie natychmiastowa ucieczka.
10 stycznia dostarczyła Ricardowi drugi list. Pomógł jej w tym robotnik rolny, któremu podarowała złotą bransoletkę odziedziczoną po babci.
W swojej wiadomości napisała, że jej ojciec zamierza ją zabić i że trzeba ją zabrać daleko stamtąd.
Ricardo szuka pomocy u przestępców.
Po otrzymaniu drugiego listu Ricardo uznał, że nie może dłużej uchylać się od odpowiedzialności. Nie był jednak gotowy, by stanąć twarzą w twarz z Antoniem i prosić go o zgodę na ślub.
Zamiast tego podjął decyzję, która przypieczętowała los wszystkich zaangażowanych. Zwrócił się do znajomych w Goiânii, aby wykonywali nielegalne kontrakty za pieniądze.
Byli to 34-letni José Almeida i 28-letni Miguel Santos. José był kilkakrotnie aresztowany za kradzież i napaść. Miguel odsiedział wyrok dwóch lat więzienia za rozbój z bronią w ręku.
Ricardo spotkał ich w obskurnym, słabo oświetlonym barze. Wyjaśnił, że chce uratować młodą kobietę przetrzymywaną przez rodzinę na odległej farmie. Potrzebował uzbrojonych ludzi, aby zapewnić im bezpieczeństwo.
José i Miguel żądali 3000 cruzeiros. Ricardo nie miał nawet połowy tej kwoty. Po długich negocjacjach zgodzili się im pomóc pod warunkiem, że otrzymają pełną kwotę w późniejszym terminie. Wyraźnie zaznaczyli, że brak zapłaty będzie miał poważne konsekwencje.
Plan nocnej inwazji
Uzgodniono, że włamią się do posiadłości Pereiry w nocy 14 stycznia 1976 roku, gdy wszyscy będą spać. Ricardo znał rozkład domu i lokalizację pokoju Mariany.
Plan wydawał się prosty: dyskretnie wejść, porwać młodą dziewczynę i natychmiast wyjść. Ricardo upierał się, że przemoc nie będzie konieczna.
José i Miguel nie zamierzali jednak odejść bez broni. José miał przy sobie rewolwer kalibru .38, a Miguel pistolet kalibru .32, który, jak twierdził, ukradł policjantowi kilka lat wcześniej. Ricardo natomiast był nieuzbrojony.
Tego wieczoru spotkali się w umówionym miejscu, około trzech kilometrów od farmy. Przyjechali hałaśliwymi, starymi samochodami, które ukryli przy polnej drodze. Resztę podróży pokonali pieszo.
Weszli na posesję około 23:30, przeskakując przez stare ogrodzenie z drutu kolczastego. Dom znajdował się około 200 metrów dalej. Lampa w salonie wciąż się świeciła.
Mężczyźni schowali się za budynkiem gospodarczym i czekali prawie 40 minut, aż zgasną światła. Po kolejnych dziesięciu minutach powoli zbliżyli się do domu.
Noc, która zniszczyła rodzinę Pereira
Około pięćdziesiąt metrów od budynku zaszczekał stary, brązowy kundel rodziny. Zwykle spędzał całe dnie w cieniu i nie uchodził za dobrego psa stróżującego. Ale tym razem natychmiast wyczuł obecność obcych.
Szczekanie obudziło Antónia. Spał źle od kilku dni. Wstał, wyjął spod łóżka starą, dobrze utrzymaną dwulufową strzelbę kalibru 12 i podszedł do okna.
Na początku niczego nie zauważył. Po chwili zobaczył trzy postacie zmierzające w stronę domu. Obudził żonę, a następnie zadzwonił do João i Carlosa.
Najstarsi synowie chwycili za broń. Pedro obudził się zdezorientowany, nie rozumiejąc jeszcze, co się dzieje.
António otworzył drzwi wejściowe. Kiedy zobaczył trzech mężczyzn biegnących w kierunku domu, nie ostrzegł ich ani nie zapytał, kim są. Uniósł karabin i strzelił.
Kilka pocisków trafiło Miguela w ramię. Upadł, krzycząc z bólu. José wyciągnął rewolwer i oddał strzał. Kula chybiła Antónia i trafiła w framugę drzwi.
António schował się za ścianą, przeładował broń i strzelił ponownie. Tym razem trafił José w nogę.
Uzbrojony mężczyzna, João, wtargnął do salonu i zaczął strzelać przez okno. Carlos wyszedł tylnymi drzwiami, zamierzając ominąć napastników.
W ciągu kilku chwil noc zamieniła się w chaos, słychać było strzały, krzyki i dym prochowy.
Ricardo rzucił się na ziemię. Nie miał broni i nie miał zamiaru walczyć. Próbował dotrzeć do strony domu, gdzie znajdował się pokój Mariany.
Ranny Miguel zdołał się podnieść. Zobaczył João w oknie i strzelił. Kula przeszła przez szybę i trafiła najstarszego syna Pereiry w szyję. João upuścił broń i upadł na ziemię.
Widząc upadającego syna, António wybiegł z domu i zaczął strzelać. Trafił Joségo w brzuch. Mężczyzna osunął się na kolana, wciąż trzymając rewolwer w dłoni.
Carlos pojawił się za Miguelem i strzelił mu w plecy. José, choć ciężko ranny, wycelował w Carlosa. Kula trafiła go w serce. Carlos upadł na kolana i upadł.
António zobaczył rannego drugiego syna. Pobiegł do José, przeładował karabin i oddał śmiertelny strzał z bliskiej odległości.
Następnie podszedł do leżącego na ziemi Miguela. Kiedy spróbował ponownie strzelić, broń się zacięła. Miguel, zbierając resztki sił, uniósł karabin i strzelił António prosto w serce.
Strzały obudziły dzieci. Maria próbowała je uspokoić, ale kiedy usłyszała ostatni strzał, wybiegła z domu. Zobaczyła męża i synów leżących na podłodze i zaczęła krzyczeć.
Miguel, chwiejąc się z bólu i utraty krwi, instynktownie nacisnął spust. Kula trafiła Marię w klatkę piersiową. Upadła i uderzyła głową o skałę.
Pedro, sparaliżowany dotąd strachem, chwycił karabin i wyskoczył przez tylne okno. Okrążył dom, zobaczył ciała swoich bliskich i Miguela, wciąż uzbrojonego. Wycelował i strzelił. Napastnik zatrzymał się.
Śmierć Ricarda
Podczas strzelaniny Ricardo dotarł do pokoju Mariany. Wybił okno i wszedł do środka. Znalazł młodą dziewczynę ukrywającą się pod łóżkiem. Była w stanie kompletnej paniki.
Ricardo złapał ją za ramię i kazał natychmiast uciekać. Ale Mariana usłyszała strzały i krzyki. Zapytała, co zrobił i co się wydarzyło przed domem.
Mężczyzna próbował wypchnąć ją przez okno. Dziewczynka stawiała opór i zaczęła płakać. Wtedy do pokoju wszedł Pedro.
Spojrzał na Ricarda i od razu zrozumiał, że to on przyprowadził uzbrojonych napastników. Bez słowa uniósł karabin i strzelił.
Ricardo został postrzelony w szyję. Mariana rzuciła się do niego, próbując zatamować krwawienie, ale mężczyzna zmarł po chwili.
Ostatnie słowa umierającego
Pedro odłożył broń i wyszedł z domu. António wciąż żył, ale miał trudności z oddychaniem. Z ust ciekła mu krew. Złapał syna za koszulę i wyszeptał:
– Dokończ to.
João zmarł niemal natychmiast po postrzeleniu w szyję. Kula przecięła tętnicę szyjną.
Carlos wciąż żył, gdy Pedro podszedł do niego. Oddychał płytko, a krew zbierała się pod jego ciałem. Spojrzał na brata i poprosił go, by zaopiekował się dziećmi i Lurdes. Chwilę później zmarł.
Maria nie przeżyła postrzału ani uderzenia głową o skałę.
Ranek 15 stycznia 1976 roku
O świcie farma Pereiry przypominała pole bitwy. Ciała leżały porozrzucane po podwórzu i domu, a na podłodze, ścianach i oknach widoczne były plamy krwi.
Małe dzieci João i Carlosa płakały, nie mogąc zrozumieć, co się stało. Mariana, siedząca na podłodze w swoim pokoju, była cała we krwi Ricarda i nie mogła mówić. Pedro, leżąc na ganku, próbował pojąć, jak życie jego rodziny mogło się zawalić w ciągu zaledwie kilku minut.
Sąsiad słyszał strzały w nocy, ale w okolicy nie było to niczym niezwykłym. Ludzie albo polowali, albo płoszyli dzikie zwierzęta. Dopiero następnego ranka, kiedy zauważył ptaki krążące nad farmą, postanowił pójść i zobaczyć, co się dzieje.
Widok dziedzińca niemal przyprawił go o wymioty. Służył już w wojsku, ale nigdy nie widział czegoś podobnego.
Pedro próbował wyjaśnić, że obcy wtargnęli na posesję i że jego rodzina broni domu. Jednak w szoku nie był w stanie spójnie opowiedzieć wydarzeń.
Sąsiad wrócił na farmę i wysłał syna do miasta, aby sprowadził policję.
Dochodzenie
Organy ścigania przybyły na miejsce zdarzenia prawie dwie godziny później. Na miejscu było dwóch funkcjonariuszy żandarmerii wojskowej i śledczy.
Wykonano zdjęcia, zmierzono odległości, zabezpieczono broń i sporządzono szkice miejsca zbrodni. Ciała przykryto prześcieradłami znalezionymi w domu, a do transportu szczątków wezwano karawan.
Pedro złożył zeznania. Opowiedział o wtargnięciu napastników, pierwszym strzale oddanym przez jego ojca i gwałtownej wymianie ognia. Wyjaśnił również, kim był Ricardo i dlaczego był w pokoju Mariany.
Policja zidentyfikowała José i Miguela na podstawie odcisków palców i potwierdziła ich kryminalną przeszłość. Ustalono również, że Ricardo miał przeszłość kryminalną w stanie Minas Gerais.
Śledczy przypuszczają, że trzej mężczyźni weszli na posesję z zamiarem porwania Mariany, podczas gdy rodzina działała w samoobronie. Żaden z ocalałych nie został aresztowany ani oskarżony.
Pierwszy pochówek
Pogrzeb odbył się dwa dni później w małym wiejskim kościółku. Przed ołtarzem ustawiono cztery trumny: Antonia, Marii, João i Carlosa.
Świątynia była pełna ludzi z regionu. Helen, zdruzgotana, opierała się o ramię męża. Pedro siedział sam w kącie. Nie płakał i z nikim się nie odzywał.
Mariana nie uczestniczyła w ceremonii. Jej stan psychiczny uniemożliwił jej spojrzenie na trumny rodziców i braci.
Teresa, wdowa po João, trzymała za ręce dwójkę swoich dzieci. Lurdes, żona Carlosa, była pod wpływem środków uspokajających i miała trudności ze zrozumieniem, co się dzieje.
Pięcioro małych dzieci wiedziało tylko, że ich ojcowie odeszli i nigdy nie wrócą.
Po pogrzebie rodzina musiała podjąć decyzję o przyszłości farmy i pozostałego dobytku. Nikt jednak nie miał siły, by zająć się tymi kwestiami.
Helena wróciła do domu z mężem. Teresa zamieszkała z rodzicami i dziećmi. Lurdes została z trójką dzieci w wynajętym domu w mieście. Pedro wrócił na farmę, bo ktoś musiał zająć się ziemią i zwierzętami.