Jej narzeczony został na degustacji tortów, przymiarkach sukni ślubnej i prawie rok planowania ślubu — aż do momentu, gdy lekarze poinformowali ich, że jej choroba jest śmiertelna.
Potem odszedł. To, co zrobiła zrozpaczona panna młoda, zszokowało wszystkich.
„Nie mogę tego zrobić.”
Na początku myślałem, że Daniel mówi o diagnozie. Rak. Przerażające ramy czasowe. Zimne, ostrożne słowa, których używają lekarze, próbując złagodzić druzgocące wieści.
Miałem dwadzieścia dziewięć lat, siedziałem przy kuchennym stole w jednej z jego starych bluz, wciąż z trudem przyswajając słowa „zaawansowany” i „terminal”. Herbata mi wystygła. Od czasu wizyty w szpitalu mój umysł nie przestawał wirować.
Daniel stał przy drzwiach, trzymając torbę podróżną.
Przez chwilę wpatrywałem się w torbę, przekonując sam siebie, że musi być jakieś inne wytłumaczenie. Może potrzebował przestrzeni. Może zatrzymał się na noc u brata.
A potem powtórzył.
„Nie mogę tego zrobić, Serah.”
Wtedy zrozumiałem.
Nie mówił o diagnozie.
Mówił o mnie.
„Obiecałeś, że razem przez wszystko przejdziemy” – wyszeptałam.
Wyglądał na zawstydzonego i przerażonego, ale to nie sprawiało, że bolało mniej.
„Wiem” – powiedział cicho.